|
|
|
|
Autor |
Wiadomość |
Kay
Moderator - Bluzgator
Dołączył: 05 Sty 2009
Posty: 376
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Znienacka Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 16:45, 06 Lis 2011 Temat postu: zaraza morowa |
|
|
Powracam, ach, powracam! Nie wiedziałam, w którą kategorię wrzucić, więc ląduje tu. Napisane bardzo na gorąco i bardzo na gorąco wrzucane (wiem, że to niedobrze).
1
Powietrze pachnie biszkoptowym ciastem. Wibruje, drży ugięte boleśnie pod ciężarem lipcowego obłędu, co rozgaszcza się bezczelnie w kącikach ust i żłobi w policzkach urocze dołeczki. Śmiech dziecięcy rezonem odbija się w przestrzeni, fantazyjnymi splotami unosi ku niebu i opada, coraz śmielszy, coraz głośniejszy, coraz bardziej niewinny. Biegnę za tobą, za mą słów zaklinaczką, bezwolnie poddaję się oślepiającemu czarowi, wdziękowi ruchów swobodnych, prawie niezauważalnych, magii przelotnych spojrzeń i tonę, tonę w tej sztuce tajemnej, cały, aż po czubek głowy, aż po końce linii papilarnych. Stąpasz po brudzie tego świata, zaledwie go muskając, a cały wszechświat, bezgraniczny, nieskończony, przeżarty zgnilizną do cna, zalewa się jasnością nieprzebytą i kurczy do rozmiarów tego jednego dotyku. Zostań, proszę, zostań ze mną, bądź moją do kresu ostatecznego, bo bez ciebie nie istnieję. Ginę sam jeden, przepadam bez wieści, niosąc ze sobą niewiarę, obrzydliwą, cuchnącą niebytem, klejącą się do palców niewiarę człowieka, co absolutem gardzi i jadem śmiertelnym pluje w cztery strony świata.
2
Lekarz zacisnął usta w kreskę śmiertelnie poważną, nakreślił słowa niezrozumiałe i wyszedł bez słowa, ze współczuciem odmalowanym wyraźnie na bladej twarzy. Diagnoza zapadła: to choroba. Niewątpliwie - nieuleczalna.
Duszę się nieustannie ludzkimi oddechami, spalam doszczętnie każdym słowem, najmniejszym, najdrobniejszym, głoską zaledwie. Moja głowa eksploduje od spojrzeń rzucanych ukradkiem, od westchnień potajemnych, od szeptów niemal niedosłyszalnych. Ja wiem, ja widzę, jak uciekasz, jak chowasz się bezradna w najciemniejszym kącie sypialni, jak kulisz się pod dotykiem tych dłoni szorstkich, tych rąk, które nie niosły nigdy nic dobrego. Nie moje imię szepczesz przez sen, nie krzyczysz, wspierasz się na oparciu drewnianego krzesła, zaciskasz na nim palce, zbielałe z bólu, zbielałe z odrzucenia. Czy świadomość boli, pytam sam siebie, przygryzasz wargi pilnie strzegące sekretu. Znów drżysz, wtulasz głowę, choć wiesz, że nie wolno, bo godność zabrania. Czym jest godność wobec wieczności?
Zamykasz oczy, żeby nie widzieć, zatykasz uszy, żeby nie słyszeć, uciekasz gdzieś sama w siebie, bezbronna, bezwolna, beze-mnie-nie-istniejąca. A ja niszczę, demoluję, palę i na gruzach, na dymiących jeszcze popiołach buduję nowy porządek, zupełnie inny świat, bezbarwny, szarością skażony, brudny i wiecznym szronem pokryty, na podwalinach rozkładu stworzony. Upajam się żywotem Demiurga, wszechwładzą nieskrępowaną, królowaniem, na piedestały wynoszeniem. A ty bądź, bądź, wciąż doskonała, nieskazitelna, trwaj u mego boku, moja pani, trwaj, trwaj, trwaj.
3
Zamyka oczy, żylaste niteczki pulsują miarowo pod delikatnym papirusem powiek. Krew złowrogo tętni w skroni, przepycha się przez korytarze, labirynty żył, serce pracuje, niestrudzone, niezłomne, nieugięte, choć tyle razy błagane, aby w końcu zamilkło. Trwa, istnieje, trwaniem i istnieniem desperackim, rozpaczą naznaczonym, z nadzieją w źrenicy tkwiącą niczym drzazga, z jednym jedynym marzeniem, schowanym głęboko gdzieś pomiędzy wykrochmalone chusteczki.
Czy znów zapomni powiedzieć mi, jak beznadziejnie jest zakochany?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group | | UNTOLD Style by ArthurStyle
|
|
|
|
|
|